piątek, 18 kwietnia 2014

Fundacja Museion Norwid

Drodzy,
W przededniu Wielkiejnocy pragnę podzielić się wiadomością wyjątkową. Otóż 17 marca 2014 r. w KRS została zarejestrowana Fundacja Museion Norwid, której głównym zadaniem jest doprowadzenie do utworzenia Muzeum Norwida. O wszelkich inicjatywach i podejmowanych działaniach będę szczegółowo informował. Na ukończeniu są prace nad stroną internetową i innymi formami obecności w mediach. 
Prezesem Zarządu jest Jacek Matysiak. W skład Rady Fundacji, ukonstytuowanej 5 kwietnia 2013 roku weszli: Piotr Chlebowski, Adam Cedro, Grażyna Halkiewicz-Sojak, Tomasz Korpysz (Przewodniczący Rady), Justyna Kurek, Urszula Perlińska.
Zamieszczam dziś ogólny rys zamierzeń Fundacji, wystosowany przez Radę i Zarząd, przeznaczony do szybkiej publikacji a stronie www. Zachęcam do lektury i udzielenia inicjatywie wszelakiego poparcia.


W ostatnim zachowanym liście, napisanym dwa miesiące przed śmiercią, Cyprian Norwid pisał o sobie C.N. zasłużył na dwie rzeczy od Społeczeństwa Polskiego: to jest, ażeby oneż społeczeństwo nie było dlań obce i nieprzyjazne.
Przez długi czas, niestety, było inaczej. W ostatnich latach, w ślad za intensywnie rozwijającą się refleksją naukową, znacząco wzrosła, na szczęście, liczba różnorodnych przedsięwzięć i inicjatyw służących wzbogaceniu wiedzy o życiu i twórczości Norwida oraz ich popularyzacji. Wiele z nich związanych jest z miejscami, w których poeta spędził pierwsze lata swojego życia. Wśród tych inicjatyw wciąż brak jednak muzeum poświęconego autorowi „Promethidiona”.
Fundacja „Museion Norwid” stawia sobie za cel przede wszystkim właśnie stworzenie takiego muzeum, które byłoby jednocześnie centrum różnego rodzaju lokalnych i ponadlokalnych przedsięwzięć związanych z Norwidem, a także domem pracy twórczej da norwidologów.
Istnieje realna szansa, by siedzibą planowanego muzeum stał się pałac w Dębinkach, a więc miejsce, w którym poeta spędził wiele miesięcy swojego życia na dworze Ksawerego Dybowskiego. W sytuacji, gdy niemożliwe jest wykorzystanie na ten cel rodzinnego dworku poety w Głuchach, pałac, z którym Norwid był realnie związany i który po latach przywoływał we wspomnieniach i rysunkach, wydaje się miejscem bardzo dobrym na poświęcone poecie muzeum. Obecnie w pałacu mieści się dom dziecka, wiemy jednak, że są plany przeniesienie tej placówki do innego obiektu. Wydaje się, że jest to dobra okazja, by w pałacu powstało muzeum Norwida.
Fundacja „Museion Norwid” już teraz posiada cenne norwidiana, które mogłaby przeznaczyć na przyszłą ekspozycję (kilka oryginalnych prac plastycznych, grafiki, pierwodruki) oraz bogaty księgozbiór norwidologiczny, który mógłby stanowić zaczątek biblioteki domu pracy twórczej. Dysponuje też pewnymi środkami finansowymi, które może przeznaczyć na remont i wyposażenie pałacu.
Wierzymy, że jesteśmy w stanie stworzyć miejsce, które będzie dumą zarówno Mazowsza, jak i całego kraju! Potrzebujemy jednak różnorakiej pomocy.
W związku z powyższym apelujemy przede wszystkim do władz samorządowych wszystkich szczebli, do władz kościelnych, do szkół, bibliotek, domów kultury, stowarzyszeń i innych instytucji działających nie tylko na terenie „Rzeczypospolitej Norwidowskiej”, ale też do wszystkich, którym bliski jest Cyprian Norwid, którzy uważają, że jego osoba i twórczość warte są godnego upamiętnienia. Prosimy wszystkich Państwa o propagowanie i wspieranie inicjatywy utworzenia muzeum Norwida w Dębinkach. Mamy nadzieję, że dzięki pomocy wielu środowisk za siedem lat z dumą będziemy obchodzić 200. rocznicę urodzin jednego z największych naszych rodaków w poświęconym mu muzeum.

                                                                                              Rada i Zarząd Fundacji

Dane adresowe:
Fundacja Museion Norwid
04-691 Warszawa, ul. Wapienna 2B
KRS 0000501903, Regon 147150926, NIP 9522128873


sobota, 12 kwietnia 2014

"Norwidowisko" we Wrocławiu i Jeleniej Górze


Pan Michał Kunik przesłał kilka linków do informacji o związanych z Norwidem wydarzeniach. Chodzi o otwartą właśnie wystawę "Norwidowisko" oraz pakiet informacji z historii jeleniogórskiego teatru im. Norwida. 

W czwartek, 10 kwietnia, zaczął się 5. Dolnośląski Salon Wydawniczy (Silesiana), który potrwa do niedzieli – 13 kwietnia. Na dobry początek, wydawcy, autorzy i odwiedzający tegoroczne Silesiana mieli okazję jako pierwsi zobaczyć wystawę „Norwidowisko”, przygotowaną przez jeleniogórski teatr z okazji 40. rocznicy nadania mu imienia Cypriana Kamila Norwida, oraz usłyszeć werdykt jury, które przyznało Nagrodę Wydawniczą Silesiana za publikację, najlepiej promującą Dolny Śląsk.
To Norwidowi się należało…
…czyli nazwanie jego imieniem teatru w Jeleniej Górze – powiedzieli jedni z inicjatorów tej „akcji” sprzed 40 lat – Alina Obidniak i prof. Janusz Degler, ówcześni dyrektor i kierownik literacki jeleniogórskiej placówki, oboje obecni podczas otwarcia „Norwidowiska” – wystawy zdjęć, programów i projektów kostiumów z realizacji m.in. dzieł autorstwa naszego „trzeciego wieszcza narodowego”, która towarzyszyć będzie dolnośląskim targom wydawniczym i potrwa do końca maja. Wśród gości otwarcia był również obecny dyrektor Teatru im. C.K. Norwida – Piotr Jędrzejas, który między innymi zapowiedział wydanie publikacji na 70-lecie teatru w Jeleniej Górze (przypada w przyszłym roku), nad którą pracuje nestorka wrocławskiego dziennikarstwa Barbara Folta.
Źródło: http://www.wroclaw.pl/Targi%20wydawnicze%20Silesiana


W miniony czwartek (10 kwietnia) w Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej we Wrocławiu, podczas jubileuszowej piątej edycji targów książki regionalnej pn. „Silesiana” – Dolnośląski Salon Wydawniczy, została uroczyście otwarta wystawa „Norwidowisko” z okazji 40. rocznicy nadania jeleniogórskiemu Teatrowi imienia poety i dramatopisarza. Wystawa jest eksponowana do 10 maja.
„Norwidowisko” to nie tylko tytuł wystawy, ale druga odsłona działań jeleniogórskiego Teatru. W 192. rocznicę urodzin patrona (24 września ub. r.), w foyer teatru otwarto wystawę poświęconą wszystkim realizacjom na jeleniogórskiej scenie. 23 kwietnia (w środę) będzie miało miejsce czytanie komediodramatu „Aktor”. Z kolei w nowym sezonie artystycznym 2014/2015 odbędzie premiera „Pierścienia Wielkiej Damy” w reżyserii dyrektora teatru – Piotra Jędrzejasa.
Na wystawę zatytułowaną „Norwidowisko” do Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu trafiły afisze, zdjęcia, foldery, plakaty, programy teatralne oraz projekty kostiumów ze spektakli dokumentujące wszystkie inscenizacje na podstawie utworów Cypriana Kamila Norwida zrealizowane na jeleniogórskiej scenie.
Podczas uroczystego otwarcia wystawy dyrektor teatru Piotr Jędrzejas opowiedział o realizowanym „Norwidowisku”. Wernisażowi towarzyszył wykład profesora Janusza Deglera, historyka teatru i wybitnego teatrologa, który w okresie dyrekcji Aliny Obidniak w Teatrze im. Norwida pełnił funkcję kierownika literackiego. Prof. Janusz Degler jest także autorem książki „Teatr w Jeleniej Górze 1945-1985”.
Swoją obecnością na wernisażu zaszczyciła sama Alina Obidniak, wieloletnia dyrektorka, która wybrała na patrona teatru właśnie Cypriana Kamila Norwida. Władze zaakceptowały ten wybór. 17 kwietnia 1974 r. Teatr Dolnośląski przemianowano na Teatr im. Cypriana Norwida.
19 września 1973 r. „Pierścień wielkiej damy”, nazywany „białą tragedią”, inaugurował działalność Sceny Studyjnej Teatru Dolnośląskiego, a dziś Teatru im. Norwida. Spektakl okazał się pierwszą premierą sztuki na podstawie Norwida. I był znaczącym debiutem reżyserskim Grzegorza Mrówczyńskiego. W 1975 r. w Teatrze im. Norwida powstało widowisko „Kleopatra i Cezar”, oparte na norwidowskim dramacie o losach tragicznej miłości królowej Egiptu Kleopatry VII zwanej Wielką i rzymskiego konsula Juliusza Cezara, według scenariusza opracowanego przez Grzegorza Mrówczyńskiego i w jego reżyserii. Spektakl odniósł sukces na I Opolskich Konfrontacjach Teatralnych, gdzie Mrówczyński odebrał nagrodę za reżyserię.
Za czasów dyrektorowania Aliny Obidniak w jeleniogórskim teatrze zrealizowano potem jeszcze trzy przedstawienia wg Norwida. W repertuarze znalazły się więc: „Moja ojczyzna” w reż. Ireny Dudzińskiej (1982), „Pielgrzym” w reż. Tomasza Łukasiaka (1982) oraz „Wanda” w reż. Mirosława Kocura (1987). W maju 1983 r. zorganizowano Norwidowską Sesję Naukową.
Natomiast sama Alina Obidniak na Scenie Studyjnej wyreżyserowała cztery spektakle w formie montażu: „Śpiewam miłosny rym...” (1982), następnie poetycki traktat o sztuce „Promethidion” (1988) oraz – już pod rządami Andrzeja Bubienia - „Norwid” (1995) i 15 lat później – za dyrekcji Bogdana Kocy - „Sztukmistrz. Norwid o Polsce. Norwid o Polakach. Norwid o sztuce” (2010).



Dużą atrakcją towarzyszącą targom będzie wystawa „Norwidowisko” dokumentująca wszystkie norwidowskie inscenizacje dokonane w jeleniogórskim teatrze, udostępniona Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej we Wrocławiu przez Teatr imienia Cypriana Kamila Norwida z Jeleniej Góry.
NORWIDOWISKO to całoroczny cykl wydarzeń, które uświetnią 40. rocznicę nadania jeleniogórskiemu teatrowi imienia poety i dramatopisarza Cypriana Kamila Norwida. Wystawa afiszy, zdjęć, programów i projektów kostiumów z realizacji dzieł patrona Teatru to jedno z pierwszych działań uświetniających ten szczególny rok. Kolejne to czytanie komediodramatu Aktor, które odbędzie się 23 kwietnia – dokładnie w czterdzieści lat po przemianie Teatru Dolnośląskiego w Teatr Norwida. Norwidowsko to także wrześniowe urodziny patrona, a zwieńczeniem tego szczególnego roku będzie listopadowa premiera Pierścienia Wielkiej Damy w reżyserii dyrektora teatru – Piotra Jędrzejasa.
Wystawa zostanie otwarta 10 kwietnia i eksponowana będzie do 10 maja.

Miejsce: Dolnośląska Biblioteka Publiczna im. Tadeusza Mikulskiego we Wrocławiu, Rynek 58 – Wrocław

czwartek, 10 kwietnia 2014

X VADEMECUM w Strachówce


Już dziś zapraszamy wszystkich z daleka i bliska na jubileuszowe „X Vademecum 2014 – w korowodzie weselnym rodziców Cypriana Norwida”. Ta plenerowa impreza odbędzie się 27 kwietnia 2014 r. w Strachówce. Ze względu na szczególny charakter tego dnia, kanonizację Jana Pawła II, zapraszamy na Koncert Papieski w wykonaniu Barbary Żarnowieckiej – sopran, Łukasza Wrońskiego – tenor, Roberta Olejniczaka – flet, Wiktora Brzuchacza – fortepian, Jerzego Łazewskiego – recytacja poezji Karola Wojtyły. Koncertowi towarzyszyć będzie przygotowana przez nas wystawa poświęcona św. Janowi Pawłowi II i Cyprianowi Norwidowi, o którym Papież powiedział z „jego dziełem łączy mnie bliska, duchowa zażyłość”. W klimat epoki i biesiadę weselną wprowadzi nas polonezem młodzież gimnazjalna z Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w strojach szlacheckich.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Zaproszenie na pogrzeb Chopina

Na stronie More Maiorum (https://www.facebook.com/miesiecznikmoremaiorum) opublikowano dziś zaproszenie na pogrzeb Chopina, znalezione przez p. Andrzeja (Andre) Szczerbę. To także znalazca aktu zgonu Norwida, o czym kiedyś informowałem. Do papieru doklejony jest kosmyk włosów pianisty. Oto jak wygląda:
Link bezpośredni do zdjęcia:
https://www.facebook.com/miesiecznikmoremaiorum/photos/a.157533557744334.1073741825.138896646274692/286174731546882/?type=1&theater

piątek, 4 kwietnia 2014

Spotkanie z Anna Kozłowską

Wydawnictwo UKSW zaprasza na spotkanie z Anną Kozłowską, autorką książki "Od Psalmów Słowiańskich do Rzymskich Medytacji", o stylu artystycznym Karola Wojtyły.
Sobota, 05.04.2014 r.Arkady Kubickiego, stoisko 44!
To już jutro.

Aniu, gratulacje! W roku Kanonizacji książka o stylu artystycznym Karola Wojtyły...

Wykład Bernadetty Kuczery-Chachulskiej

W okolicznościach wiosennego Święta Polonistyki KUL zapraszam w imieniu organizatorów na Wykład Mistrzowski prof. dr hab. Bernadetty Kuczery-Chachulskiej: «Między ,,ja" lirycznym a ,,ja" listowym. O epistolografii Mickiewicza» w środę (09.04), GG-110, godz. 12:15-13:15. 


czwartek, 3 kwietnia 2014

Plakat Romana Cieślewicza

"Za kulisami", 1958 rok, Teatr Narodowy.
Plakat do obejrzenia tu:
http://www.stedelijkmuseum.nl/kunstwerk/65072-za-kulisami-teatr-narodowy-warszawa-cypryan-norwid

Józefa Hennelowa o Norwidzie

Parę zdań sprzed miesiąca, ze strony "Znaku":
16 lutego 2014, niedziela
Jest kilka wierszy Norwida, które wciąż do mnie wracają. Nie dlatego że umiem je na pamięć, bo są tak krótkie, że wystarczyło je kiedyś przeczytać. Są po prostu od wielu już lat najbardziej aktualnym akompaniamentem. Jednym z nich jest wiersz o krzyżu, który z perspektywy najwyższego niebezpieczeństwa przechodzi w perspektywę bramy, czyli otwarcia i zbawienia. To wiersz o kościele, poza którym o ratunek woła ranny, mijany przez zadumanego faryzeusza. I wreszcie wiersz pisany we własnym imieniu poety w obronie prawa do smutku tak bezmiernego, „że aż Bogu smutno”. Wraca do mnie ten wiersz zawsze wtedy, gdy zetknę się z wydarzeniem szczególnie poruszającym, choćby dotyczyło jednej jedynej osoby na świecie. Jesteśmy dziś bezbronni wobec przekazu medialnego w jego coraz bardziej gęstym i rozległym natarciu. Nasza zdolność do współodczuwania, z którą pewnie przychodzimy na świat, za sprawą doświadczeń albo w nas rozkwita, albo daje się – niestety – wyrwać z korzeniami. Może dochodzić do głosu wcale nie wtedy gdy jest usprawiedliwiona albo wręcz potrzebna, tylko wtedy gdy nas na nią nakierowują przekazy dziennikarskie. Dlatego gdy sama reaguję tak, jak określa to Norwid, i staje mi przed oczami człowiek smutny, „że aż Bogu smutno”, nie muszę mieć racji, która wszystkich przekona. Wystarczy mi, że jest to najważniejsze dla mnie samej.
Żródło:

Jan Peszek czyta Fortepian Szopena

Można posłuchać tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=oIWJmoeZfGs

niedziela, 30 marca 2014

VII Powiatowy Konkurs Wiedzy o życiu i twórczości Cypriana Norwida

W Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strachówce 25 i 26 marca odbył się VII Powiatowy Konkurs Wiedzy o Życiu i Twórczości Cypriana Norwida pod hasłem Rzeczpospolita Norwidowska, który adresowany jest do uczniów szkół podstawowych i gimnazjów. Uczestniczą w nim trzy osobowe drużyny. Konkurs składa się z dwóch części, wiedzowej, obowiązkowej dla wszystkich i prezentacji artystycznej dla chętnych.

Całość relacji tutaj:
http://www.zsstrachowka.pl/index.php/nasz-patron/sylwetka-poety/519-vii-powiatowy-konkurs-wiedzy-o-yciu-i-tworczoci-cypriana-norwida

Kochanka Norwida Tkaczyszyna-Dyckiego

Hmm, tak się zastanawiam, na ile matka może być kochanką...

"Premiera książki przewidziana jest na 26 maja – Dzień Matki – i nie jest to data przypadkowa. Pod tytułową „Kochanką Norwida” kryje się właśnie postać matki autora, która wśród powracających nieustannie bohaterów poezji Tkaczyszyna-Dyckiego pozostawała bezimienna i wieloimienna zarazem. Banderówka, chachłaczka, schizofreniczka, „Piękny kwiat dwulicowy” – to tylko niektóre z jej przymiotów, jej tożsamościowo-twórczy bagaż doświadczeń, przekazany w spadku synowi."

więcej:
http://biuroliterackie.pl/biuletyn/newsy/kochanka-norwida-tkaczyszyna-dyckiego/

XIV Konkurs Poetycki "Cyprian Norwid - poeta naszej ziemi"

W ramach Porozumienia Domów i Ośrodków Kultury Powiatu Wołomińskiego, Centrum Kultury Sportu i Rekreacji bierze udział w organizacji XIV Konkursu Poetyckiego "Cyprian Norwid - Poeta Naszej Ziemi".
W dniu 16 kwietnia o godz. 10.00 w Centrum Kultury Sportu i Rekreacji w Tłuszczu na sali widowiskowej odbędą się gminne eliminacje do konkursu
Szczegóły dotyczące konkursu:

XX Dni Norwidowskie

Ośrodek Kultury im. C.K. Norwida w Krakowie zaprasza na (okrągłe) 20. Dni Norwidowskie. Oto program:
25-30 kwietnia 2014
20. Dni Norwidowskie: Norwid w Krakowie.
Podróż do źródeł.
Program 20. Dni Norwidowskich w Krakowie


25 kwietnia godz.12.00 –  Kraków – Nowa Huta – Plac Centralny
Happening na Centralnym – Czy Norwid był w Nowej Hucie?

25 kwietnia godz.17.00 – Ośrodek Kultury im. C.K. Norwida
"Cafe – literacka"
. Premiera spektaklu wg utworów:
"Rzecz o wolności słowa" Cypriana Norwida
"Kup kota w worku" Tadeusza Różewicza
scenariusz i reżyseria – prof. Monika Rasiewicz
muzyka – Mateusz Kluza
wystąpi – Międzypokoleniowa grupa teatralna OKN

28 kwietnia godz. 10.00 i 12.00  - Ośrodek Kultury im. C. K. Norwida
"Cafe – literacka"
 dla liceów krakowskich

29 kwietnia, godz.8.00 – Katedra na Wawelu
Msza święta oraz uroczyste złożenie kwiatów
przy urnie z prochami Cypriana Norwida 

przez delegacje liceów norwidowskich

29 kwietnia godz.10.00 – Aula Collegium Novum UJW programie:
Krakowskie misteria Cypriana Norwida 
wykład wygłosi dr hab. Joanna Zach z Uniwersytetu Jagiellońskiego

"Jak gdy kto ciśnie w oczy człowiekowi"

wiersze Cypriana Norwida interpretuje Grzegorz Mielczarek
aktor Teatru im. Juliusza Słowackiego
Credo poetyckie Cypriana Norwida we wczesnych wierszach
ogłoszenie wyników ogólnopolskiego konkursu literackiego
przez  dr Urszulę Pilch z UJ połączone z  wręczeniem nagród laureatom.

30 kwietnia godz.10.00 – Ośrodek Kultury im. C. K. Norwida
"Słowo jest ogień"
 – koncert  laureatów konkursu recytatorskiego i poezji śpiewanej
"Widz też artystą"
 - prezentacja wystawy pokonkursowej młodzieży szkół średnich
oraz wystawa plakatów Dni Norwidowskich


wtorek, 25 marca 2014

VIII Colloquia Romantyczne

Anonsuję pobliską konferencję:

VIII Colloquia Romantyczne
ROMANTYZM JAKO KONTYNUACJA
(wobec literatury i kultury czasu I Rzeczpospolitej)

A oto plakat z programem (we wtorek potężny blok Norwidowy):


czwartek, 20 marca 2014

Adam Czerniawski: Norwid (i Słowacki) w Amsterdamie

W rzeszowskiej "Frazie" dłuższy, wyznawczy tekst Adama Czerniawskiego:
 
http://fraza.univ.rzeszow.pl/numer/nr67-frazy_1.php
Dziękuję Annie Marii Mickiewicz za podesłanie. Pozwolę sobie w całości go przytoczyć.


To Halina Filipowicz zwróciła moją uwagę na zapowiedź konferencji w Amsterdamie w listopadzie 2009, poświęconej twórczości Norwida i Słowackiego, której organizatorami zostali Arent van Nieukerken, Dieter de Bruyn i Kris van Heukelom. Ponieważ program przewidywał dyskusję obecności Norwida w twórczości poetów XX w., zdecydowałem zaproponować organizatorom swój udział. W ramach oferowanych 20 min. przygotowałem 10-minutową wypowiedź z recytacją wyboru wierszy Norwida w moim przekładzie.
Profesor Nieukerken jednakże słusznie uznał, że mój udział należy zaprogramować jako osobny ewenement, jako godzinną prezentację poezji Norwida z muzyką, w świeżo otwartym Niderlandzkim Domu Polskim [Nederlands Pools Huis]. Już zacząłem w myśli dobierać odpowiednie utwory Chopina, a tu okazuje się, że Dom nie posiada fortepianu! W zamian otrzymuję skrzypaczkę panią Annę Korpalską oraz wiolonczelistkę panią Bożenę Kopczyńską, które pamiętne, że Chopin szczególnie cenił Bacha, dobierają zestaw utworów głównie jego pióra. Pani dr Elżbieta Weiss, jedna z dwu organizatorek wieczoru, przeczyta garść utworów w oryginale. Drugą jest dr Iwona Smokutunowicz, psychiatra, która będzie mnie gościć w swym elegancko urządzonym domu (z fortepianem!) nad kanałem Leliegracht na przeciw Domu Polskiego.
Wieczorem 27 listopada sala Domu jest pełna. Zagajam uroczystość opisem Mojego poetyckiego i translatorskiego spotkania z Norwidem:
Gdyby Norwida zabrakło, musiałbym go stworzyć, by jak Wergiliusz, został moim przewodnikiem po mojej szalonej decyzji nastolatka starać się zostać poetą polskim na wygnaniu, odciętym od Polski żelazną kurtyną. Teraz, kontemplując ok. sześćdziesiąt lat pracy twórczej, widzę ze zdumieniem, że mogę wskazać wydarzenie na samym jej początku, które tak zaważyło na ukierunkowaniu tej pracy. Było nim właśnie odkrycie poezji Norwida. Na przestrzeni tych lat stał się moim estetycznym i moralnym przełożonym, a ja od razu zrozumiałem, że tak się stanie i że, jak on, będę musiał usilnie walczyć, by zachować moją estetyczną rzetelność i moralną prawość, że moja poezja również ulegnie marginalizacji i niezrozumieniu.
Nie jestem norwidologiem, nie studiowałem Norwida ani w szkole ani na uniwersytecie. Język angielski stanowił podstawę mojego wykształcenia. Zaprawdę, mój minimalny kontakt z polską literaturą nie obejmował ani Słowackiego ani Norwida. Jednakże, dzięki czystemu przypadkowi mając dwanaście lat natrafiłem w Bejrucie na studiach w szkole amerykańskiej na cieniutki tom zawierający Anhellego i Ojca zadżumionych, wydany w wojennej Szkocji. Norwida odkryłem trzy lata później, gdy uczęszczałem do brytyjskiego gimnazjum na prowincji, gdzie nie było nawet biblioteki publicznej. Z poezją polską zaznajamiałem się wypożyczając pocztą książki z Biblioteki Polskiej w Londynie. Olśnienie nastąpiło kiedy, kartkując Literaturę Polską Manfreda Kridla, wydaną w Nowym Jorku w r.1945, natrafiłem na garść pełnych tekstów wierszy Norwida. To odkrycie nakierowało mnie na Laur dojrzały, wybór wierszy i prozy Norwida w redakcji Mieczysława Giergielewicza, wydany w Londynie w r.1946. Jeśli dobrze pamiętam, gdzieś po drodze znalazłem nr Poradnika Świetlicowego z Fortepianem Szopena, upamiętniający chyba w r.1949 setną rocznicę śmierci kompozytora.
Tak więc moje pierwsze młodzieńcze próby poetyckie zbiegły się przypadkowo z odkryciem Norwida, który zaważył na mojej twórczości trojako. (1) Jak już podkreśliłem, już w tych wczesnych latach jakoś uświadomiłem sobie, że poezja, którą będę tworzyć, spotka się z drwiną i niezrozumieniem, jednak mój podziw dla poety, który cierpiał konsekwencje odważnej decyzji tworzenia poezji trudnej, potwierdzał mnie w moim postanowieniu. (2) A także, jeśli miałem zaistnieć jako poeta polski, musiałem znaleźć poetycką tradycję, poetycki głos, który by mi odpowiadał. Z pośród wielkich romantyków, o których coś niecoś wiedziałem, Krasiński wydał mi się zupełnie niedostateczny, choć podziwiałem Nie-Boską komedię, której brulion mojego szkolnego przekładu może jeszcze ukrywa się gdzieś w moich papierach. Urzekała mnie muzyka i bogata wyobraźnia w poezji Słowackiego, ale irytowało mnie jego naśladownictwo sztuk Szekspira i satyryczno-romantycznych poematów narracyjnych Byrona, a lekturą tych dzieł właśnie uzupełniałem sobie przepisowe lektury szkolne. Obecności Mickiewicza żaden Polak nie może uniknąć nawet w zapadłej prowincji powojennej Brytanii, a z tej obecności bardzo chciałem się wyzwolić. Liryki Norwida i jego teoretyczne refleksje uwolniły mnie od dziecinnych powiastek Mickiewicza na temat starożytnych dzikusów podskakujących w litewskich bagnach.
Uczeni i krytycy lubią bawić się wpływologią, i ja też tak się bawiłem, aż do kiedy uświadomiłem sobie, jak to trudna gra. Zważywszy ile przypisuję obecności Norwida w moim życiu i twórczości, gdzież jest ten wpływ widoczny? Intymny związek autora z jego własną twórczością bardzo mu utrudnia wytropienie wpływów na nią. I tu natrafiamy na paradoks: wpływ zbyt widoczny oznacza porażkę, dowodzi że pisarz jest jedynie powielaczem. Dopiero ukryte wpływy świadczą o owocnym ich wykorzystaniu przez poetę, który im uległ. Ale jeśli są to wpływy ukryte, jak je wyśledzić? Nie będę próbował! Mogę jednak stwierdzić, że Norwid nauczył mnie wartości pisarstwa dorosłego, poezji egzemplifikującej zwartość, ironię, dowcip i preferującą niedopowiedzenie nad retorykę, koturnowość i gadatliwość; poezji nie skomponowanej z samych uczuć, poezji, w której jest też miejsce na bystrość inteligencji. Co więcej, Norwid poddający poetyckim badaniom historię i kulturę Europy, dostarczał mi zbawiennej przeciwwagi silnym nihilistycznym kierunkom modernizmu, reprezentowanym przez urynał Duchampa i poezję dadaistów.
Dziś, po dwu niedawnych Noblach dla polskich poetów, kiedy poezja polska jest szeroko i bardziej kompetentnie tłumaczona, publikowana i komentowana w krajach języka angielskiego, trudno jest przywołać czas z przed sześćdziesięciu laty, kiedy była poezją prawie nieznaną, co najwyżej dostępną w złych przekładach w obskurnych publikacjach. I niewiele z niej wytrzymywało porównanie z arcydziełami brytyjskiej, irlandzkiej, amerykańskiej i francuskiej poezji, którą równocześnie poznawałem. Było to doświadczenie przygnębiające, zmitygowane jedynie świadomością, że Norwid wytrzymuje porównanie z Baudelairem, de Nervalem, Laforguem, Dickinson, Hopkinsem, Poundem, Yeatsem i Eliotem, czyli z mistrzami poetyckiego modernizmu. Po raz pierwszy pokrótce porównałem Norwida z Dickinson w nocie z r.1960, a ostatnio rozpracowałem to porównanie gruntownie w zbiorze anglojęzycznych esejów pt. Firing the Canon, obecnie w druku. W tym wczesnym okresie dowodziłem też, jak poezja Norwida wyprzedzała debiutanckie odkrycia Eliota i Pounda.
Nawet te moje wczesne próby wystarczyłyby w zasadzie, by przekonać rodaków o wybitnej pozycji Norwida w nowoczesnej poezji Zachodu. Jak jednak przekonać anglojęzycznych czytelników? Musi więc być tłumaczony, by dowieść światu, że zapoznana Polska może się poszczycić poetą zasługującym na międzynarodowe uznanie. Konieczny więc jest pokaźny zestaw pierwszorzędnych przekładów. To jest oczywiste, a Norwid i tak nie cierpi na brak tłumaczy. Mamy Peterkiewicza, Ordona, Karpowicza, Bałut, Mikosia, Keane’a... i wielu innych.
Ale właśnie dlatego, że poezja Norwida jest tak trudna, dziwi dlaczego tak wielu tłumaczy sądzi, że da jej radę. Oczywiście, w zasadzie jest lepiej mieć wielu tłumaczy raczej niż jednego - może nominowanego przez komisję uczonych urzędników. Jednakże przynajmniej większość tych przekładów musi się sprawdzić, inaczej projekt mija się z celem: widząc poronione próby, czytelnik zaczyna się zastanawiać dlaczego Polacy Norwida cenią tak wysoko i pragną go przedstawić światu. Niestety, musimy się pogodzić z brutalnym faktem, że prawie wszystkie te przekłady są grafomanią. Można zidentyfikować dwa stale powtarzające się błędy: uporczywe dobieranie rymów kosztem watowania i kaleczenia innych ważnych elementów utworu, oraz niedostateczne wyczulenie na jego język i styl, powodując bałagan stylistyczny.
Nie tu miejsce rozwodzić się na ten temat, więc ograniczam się do jednego przykładu translatorskiej porażki, jakiej ofiarą jest tłumacz zdawałoby się idealnie wyposażony. Jest nim Jerzy Peterkiewicz [Pietrkiewicz], anglista wykształcony na brytyjskich uniwersytetach, autor powieści po angielsku.
IV zwrotka Bema pamięci żałobnego rapsodu Norwida brzmi w oryginale:
Wchodzą w wąwóz i toną... wychodzą w światło księżyca
I czernieją na niebie, a blask ich zimny omusnął,
I po ostrzach, jak gwiazda spaść nie mogąca, prześwieca,
Chorał ucichł był nagle i znów jak fala wyplusnął...
Peterkiewicz przekłada:
They enter the ravine, they get lost... emerge from a moonlit door
Darkly against the sky caressed by the cold gleam
That snatches up their metal, immobile meteor,
And the stilled chorale bursts forth, once more, like a mountain stream.
Czyli w przekładzie z powrotem na polski:
Wchodzą w wąwóz i gubią się... wychodzą z drzwi oświeconych księżycem
Ciemno na tle nieba, pieszczeni zimnym blaskiem,
Który wyrywa ich metal, meteor bez ruchu,
I wstrzymany chorał znów wybucha, jak górski strumyk.
Skąd tu w wąwozie drzwi (door)? Ano, bo rymują się z meteorem (meteor). A skąd tu «meteor»? Proste - przecież rymuje się z «door»! U Norwida nie ma ani drzwi, ani meteoru, jest natomiast światło księżyca, które przebiega w górę i w dół „jak gwiazda spaść nie mogąca” po chwiejących się w rytm marszu rycerzywłóczniach; nie ma więc też u poety blasku zdolnego „wyrywać im metal”(!). A skąd tu „górski strumyk”? Łatwo zgadnąć: «stream» rymuje się z «gleam». Norwid precyzyjnie porównuje nagły powrót chorału do jednej silnej fali, podczas gdy tłumacz - sterroryzowany rymem - daje nam mylny obraz stałego szemrania, bulgotania górskiego strumienia. Oto jak zasada rymowania za wszelką cenę potrafi przekształcić jedną z najpiękniejszych zwrotek w poezji polskiej w zbitek rozkojarzonych fraz, których sens może wychwycić - i to z trudem - tylko ten, kto zna oryginał. Pochwalmy więc Peterkiewicza przynajmniej za to, że posądzany o „ciemność” Norwid staje się „ciemnym” dopiero w przekładzie.
Na ogół polscy uczeni traktują te próby tolerancyjnie, a nawet je czasem pochwalają. Jednakże ostatecznym sprawdzianem jest czy te wersje sprawdzają się poetycko, a tego polscy uczeni nie są kompetentni osądzić. (3) Moje przekłady, które rozpocząłem od sztubackiego niezdarnego przekładu W Weronie, ukończyłem przeszło pół wieku później w 2004 publikacją Selected Poems Norwida. Na przestrzeni lat te przekłady uległy wielu przemianom. Dużo zawdzięczam krytycznym uwagom Bogdana Czaykowskiego, Agaty Brajerskiej-Mazur i Ann Czerniawskiej.
*
Potem następuje recytacja jego poezji z muzyką.
Potem rzęsiste brawa.
Przygląda się temu ze ściany miniaturowa reprodukcja majestatycznego portretu Norwida pędzla Pantaleona Szyndlera, którą p. Weiss umyślnie zawiesiła.
Tuzin egzemplarzy Selected Poems, które przywiozłem na sprzedaż, błyskawicznie znikają. A więcej nie ma, bo mnie właśnie londyński wydawca informuje, że nakład 750 egz. rozszedł się. Sensacja!
*
Referat Marie Delaperrière Między Baudelairem i Mallarmém, czyli o Norwidowskiej wizji sztuki powoduje mój sprzeciw: cytując zadziwiająco zgodne teoretyczne wypowiedzi tych trzech, stwarza wrażenie, że zgodność przejawia się też w praktyce, a przecież z jednej strony mamy miłośnika neoklasycznych rzeźb Canovy i obrazów Scheffera, a z drugiej wielbicieli nowopowstającej we Francji sztuki Daumiera, Delacroix, Guysa, Maneta, Moneta..., której Norwid o dziwo w ogóle nie zauważa. Pani Delaperrière żali się, że nie zrozumiałem jej referatu. Jednakże utrzymujemy stosunek przyjazny, szczególnie, że podobają jej się moje przekłady, w przeciwieństwie do znanych jej przekładów francuskich. Z referatu Sabiny Bobran Norwid - de Nerval dowiaduję się z podziwem, że tajemnicza przyjaciółka poety, Zofia Węgierska, przez kilkanaście lat anonimowo informowała z Paryża Polskę o nowościach kulturalnych, także o twórczości de Nervala; Rolf Fieguth rzuca mi trochę światła na ciemności pokrywające Quidama; doceniam klarowność wykładu Marka Stanisza na temat „Ja” w kryształowej kuli, czyli Juliusza Słowackiego koncepcja podmiotu, ale jednocześnie słuchając referatów i dyskusji wokół stopni duchowości Króla Ducha, utwierdzam się w przekonaniu, że to jest dziedzina, w której nie potrafiłbym się swobodnie poruszać i wobec tego utwierdzam się też w przekonaniu, że Słowacki, którego przestałem czytać już dawno, nie jest moim poetą. Reagując na referat Doroty Walczak na temat poezji miłosnej Polek, Kazimierz Braun jakże słusznie upomina się o Annę Frajlich, przy okazji skarżąc się na nagminne pomijanie dorobku kulturalnego emigracji przez krajowców. Akurat na salę wniesiono świeżo wydany słownik holendersko-polski i antologię nowoczesnej poezji polskiej w przekładzie Gerharda Rascha. Korzystam z okazji by zauważyć, że nie ma w nim przekładów mojej poezji, które Rasch przygotował na Festiwal Poezji w Rotterdamie w r.1990. Ale przecież na konferencji usłyszeliśmy też wykład Magdaleny Rabizo-Birek pt. Norwidowskie konteksty metapoetyckich poematów Bogdana Czaykowskiego i Adama Czerniawskiego, więc nie wszystko stracone.
Niezaprzeczalnie, gwiazdorem zjazdu okazał się Tony Lin, Chińczyk z Berkeley, który zreferował adaptacje muzyczne poezji Norwida. Słusznie zaprogramowano go na zakończenie.
Gdy wylatuję z Londynu na konferencję, tamtejsza The National Gallery właśnie otwiera wystawę instalacji burdelu amsterdamskiego. A ja mam teraz autentyki pod bokiem, ale korzystam raczej z oferty pani Weiss, by obejrzeć wystawę obrazów Hendricka Avercampa w Rijksmuseum i zajrzeć do sali z dwoma Vermeerami

Adam Czerniawski

środa, 19 marca 2014

Adam Lizakowski: Norwid w Ameryce

Adam Lizakowski
Norwid w Ameryce

Norwid w Ameryce, to brzmi jak nieporozumienie,
towarzyski skandal jak brzęk metalu kosy uderzającej w kamień;
artysta o wielkim mniemaniu o sobie
ceniący siebie, egoista, mający za nic młody naród
(nie ma cegieł mchem porośniętych)
gardzący pracą z przymusu życiowego
lubiący nocne rozmowy, prace dla ducha
wiecznie zakochany nieszczęśliwie
ubolewający nad swoim losem i ojczyzny
przyjaciel arystokracji, nauczyciel duchowy ludu;
tutaj mógł tylko być zwykłym rzemieślnikiem
wstawać rano, kłaść się wczesnym wieczorem
malować portrety bogatych gospodyń domowych
lub anioły nie te z przestworzy niebieskich
ale te z prerii z orlimi piórami we włosach,
bizony o chudych bokach lub czarnych niewolników
zbierających bawełnę na polach południa;
tutaj nie musiał gonić za słowami, ani się z nimi
zmagać, księżyc był w trawie bez wielkich słów
czy przenośni poetyckich, pustynia bez oazy arystokracji,
bał się, że życie zmusi go do pracy, do codzienności,
w której nikt nie będzie tolerował jego ekscentryczności,
nie chciał być straconą gwiazdą z europejskiego nieba
wołał być na frmamencie obojętności paryskiej emigracji,
z fanatyzmem na ustach z fanatyzmem w oczach,
z fanatyzmem w sercu wracał do starej Europy,
mętnym wzrokiem patrzył w fale oceanu
nie on jeden rozczarował się Ameryką.
Umierał w samotności i biedzie u obcych
jak rycerz księżycowy, taki szlachetny o duszy udręczonej,
artysta o kryształowym umyśle,
złotych rękach, diamentowych słowach, któremu nie miał kto dać jeść.

(Nadesłał Tadeusz Zielichowski)

poniedziałek, 10 marca 2014

Norwid i... kapelusze

O pewnym odczycie mianym ostatnio w Nowym Yorku niedawno pisałem:
http://norwidiana.blogspot.com/2014/03/o-norwidzie-za-oceanem-odczyt-tadeusza.html
A oto dłuższe sprawozdanie pióra Barbary Green, z "Nowego Dziennika". Informację przekazł mi pan Przemysław Bloch, za co serdecznie dziękuję. Całośc można przeczytać tu:
http://www.dziennik.com/publicystyka/artykul/norwid-i...-kapelusze

wtorek, 4 marca 2014

Chopin i Norwid w Sannikach

Europejskie Centrum Artystyczne im. Fryderyka Chopina w Sannikach gościło w niedzielę 2 marca Piotra Palecznego, jednego z najlepszych współczesnych polskich pianistów. Towarzyszył mu aktor Janusz Gajos. Ich wspólny występ w sannickim pałacu był kolejnym z cyklu "Chopin, muzyka, poezja".

Więcej tu:
http://lowicz.gosc.pl/doc/1908141.Chopin-i-Norwid-w-Sannikach

Felix Nadar i Tajemnica Lorda Singelworth

Czy ktoś już się tą koalicją zajął? Mam przeczucie, że coś może tu być na rzeczy...
A może i w jego zakładzie robił sobie zdjęcie Norwid?

O Norwidzie za oceanem - odczyt Tadeusza Woyniłłowicza-Zielichowskiego


Wygląda na to, że Norwid ma kolejnego ambasadora w Nowym Jorku. Otrzymałem właśnie informację o odczycie "Norwid i poetycki zakalec", który odbył się 21 lutego 2014 r. w galerii Ryszarda Drucha w Trenton (http://www.muzeumpulaski.pl/html/ryszarddruch2.html). Multimedialne wystąpienie przygotował i wygłosił pan Tadeusz Zielichowski-Woyniłłowicz, polonista i filozof związany z życiem naukowym i literackim Wrocławia i Poznania (lata 80.), stypendysta Fundacji Kościuszkowskiej (1993), korespondent periodyków literackich i artystycznych. Wiem, że p. Zielichowski ma kolejne pomysły służące promocji poety za oceanem, ale nic więcej zdradzać nie mogę. Witamy w salonie i zapraszamy do autorskiego uczestnictwa.


TADEUSZ WOYNIŁŁOWICZ-ZIELICHOWSKIUr. w 1947. Ukończył Filologię Polską na Uniwersytecie Wrocławskim. Pisarz-eseista i tłumacz z języka angielskiego i rosyjskiego. Pracował jako asystent w Instytucie Nauk Społecznych Politechniki Wrocławskiej (1974-75) i w Instytucie Filozofii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu (1975-1982), w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu (1983-1990). Od 1993 do 2005 był nowojorskim korespondentem "Twórczości", "Formatu", "Rity Baum", "Nowego Nurtu", "Novej Pol 'szy", "Biuletynu Fotograficznego", "Odry", "Kultury Popularnej". W latach 1997-2001 opublikował kilkanaście esejów w nowojorskiej prasie polonijnej: "Nowym Dzienniku", "Kurierze Plus", "OK Ameryka". Aktualnie publikuje w pismach internetowych i na własnej stronie internetowej: www.sarmatawnowymjorku.cba.pl . Od roku 1997 pracuje nad książką Europa w Nowym Jorku, poświęconą wybitnym postaciom europejskiej sceny intelektualnej, artystycznej, literackiej XX w. mieszkającym w Nowym Jorku. Od roku 2005 zbiera materiały do książki Życie na Manhattanie. Od roku 2004 pisze narrację autobiograficzną Pożegnanie z prześladowcą. Mieszka i pracuje w Nowym Jorku. Publikuje także pod nazwiskami Woyniłłowicz Zielichowski i Zielichowski.
Biogram za: http://fraza.univ.rzeszow.pl/autorzy_v-z.php

piątek, 28 lutego 2014

Quidam po niemiecku


W "OderÜbersetzen" nr 3 (2012), wydawanym przez FA-art, miłe dla Norwida strony. W dziale Kunst des Übersetzens znalazło się sześć fragmentów poematu "Quidam" w przekładzie Rolfa Fiegutha.
http://www.fa-art.pl/index.php/sklep/item/208-oderuebersetzen-nr-3-2012

To polsko-niemiecki rocznik translatorski, z podtytułem Archiwum Karla Dedeciusa, wydawane w Collegium Polonicum (Słubice) i finansowane przez Deutsch-Polnische Wissenschaftsstiftung czasopismo, dla wszystkich tych, którzy zajmują się przekładem w teorii i praktyce oraz sympatyków przekładu.
Więcej o roczniku tutaj:
https://www.facebook.com/OderUebersetzen

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rysunek Norwida sprzedany

Niewielki rysunek (rysuneczek) Norwida, o którym pisałem przed tygodniem, wielkości 5x5,5 cm (http://norwidiana.blogspot.com/2014/02/rysunek-norwida-na-aukcji.html), został sprzedany w piątek za 9.000 złotych (dziewięć tysięcy złotych). Przypominam, że cena wywoławcza wynosiła 2.000 zł. Z otrzymanych od organizatora aukcji informacji wynika, że licytacja była bardzo emocjonująca, wielu chętnych, stąd i tak wysoka cena. Obiekt poszedł w ręce prywatne. 
Cały katalog aukcyjny tu:
http://www.desa.pl/assets/files/pdf_katalogi_aukcyjne/dawna/16app_katalog.pdf
Praca Norwida na s. 16, pod nr 12.

Fotografie Marii Kalergis

Pan Przemysław J. Bloch zdobył ostatnio dwie fotografie Marii Kalergis. Ze studia Karola Beyera. Jak widać - nie prześwietlony jeszcze rynek antykwaryczny i wiele rzeczy można znaleźć. Trochę szczęścia jednak potrzeba:

Dziękuję!

niedziela, 23 lutego 2014

Wyszków, 1982 r., odsłonięcie pomnika Norwida

Pan Marek Filipowicz, autor blogu http://viscobar.cba.pl, przesłał mi kilka fotografii z uroczystości odsłonięcia pierwszego z dwóch pomników Norwida w Wyszkowie, z 22 maja 1982 roku. Uroczystość została przez niego opisana w tygodniku "Wyszkowiak". Na blogu jest dłuższy tekst i kilkanaście archiwalnych zdjęć:
Jak pisze pan Marek, uroczystość związana była z nadaniem imienia Norwida wyszkowskiemu Liceum Ogólnokształcącemu, które obecnie obchodzi jubileusz 100 lecia. Oprócz pomnika odsłonięta została również płaskorzeźba z portretem Norwida którą odsłonił profesor Juliusz Gomulicki. Oba wyszkowskie pomniki oraz płaskorzeźba są autorstwa Zdzisława Skoczka. Znany jest również wykonany przezeń, poświęcony Norwidowi medalion. Oto nadesłane zdjęcia:




Serdecznie dziękuje za korespondencję. 

piątek, 21 lutego 2014

"Meander" w wolnym dostępie

Kolejne zeszyty Meandra oprócz wersji papierowej zamieszczane będą również w darmowej internetowej Czytelni Czasopism Polskiej Akademii Nauk. Obecnie dostępne są w niej numery LXIV-LXVIII czasopisma, Redakcja planuje jednak uzupełnienie zasobu o zeszyty opublikowane od 2005 r.

Pod tym adresem:

czwartek, 20 lutego 2014

Kazimierz Braun, Mój Teatr Norwida

Na stronie Wydawnictwa Uniwersytetu Rzeszowskiego pojawiła się książka:
Mój Teatr Norwida, seria: Z Archiwum Pisarza, t. VI
26,25zł
Mój Teatr Norwida, seria: Z Archiwum Pisarza, t. VI
Kliknij, aby powiększyć
Autor: Kazimierz Braun
Redaktor serii: Jolanta Pasterska
ISBN: 978-83-7338-959-5
Rok wydania: 2014, Liczba stron: 276, Format: A5
Cena: 26,25 zł (z VAT)
  
Spis treści:
Wprowadzenie
Ks. Prof. dr hab. Antoni Dunajski: Wstęp, Kazimierz Braun wobec Cypriana Norwida
Norwid „dramatyczny”
Norwid „zamknięty”
Norwid „ocalony”

CZĘŚĆ I. MOJE TEATRALNE PRACE NAD NORWIDEM