Oto jej tekst:
Jerzy Starnawski, O uniwersytecie, którego już nie ma
Uniwersytety są*, jak powszechnie wiemy, dziełem wieków średnich i z wieków średnich zachowały bardzo długo podział na cztery wydziały: teologiczny, prawny, lekarski i filozoficzny (poprzednio nazywany wydziałem sztuk wyzwolonych). W dobie nowożytnej powstały uczelnie wyższe innego typu, np. politechniki; struktura uniwersytetów ulegała przekształceniom. Na ziemiach Polski trochę inną strukturę miały uniwersytety: wileński do 1832 r. i warszawski w l. 1817–1831. Ale w momencie odzyskania przez Polskę niepodległości oba doskonałe uniwersytety galicyjskie, jedyne wówczas istniejące, miały taką jak w wiekach średnich – z drobną finezją: rolnictwo, które we Lwowie, respective w pobliskich Dublanach, było samodzielną uczelnią związaną co nieco z politechniką, nie z uniwersytetem, w Krakowie stanowiło sekcję na wydziale filozoficznym [sic], nieco później stało się osobnym wydziałem uniwersytetu.
(* Przesłanką do powstanie niniejszej wypowiedzi jest przekonanie o coraz częstszym u nas braku orientacji w tym, jak wyglądały uniwersytety np. w wieku XIX i w dużej części wieku XX. Jeśli w naukowych pracach spotyka się informacje, że profesor działający w tym czasie był kierownikiem katedry – jest to nieporozumienie. Jeśli odtwarza się kalendarz życia i działalności uczonego czy pisarza i na podstawie indeksu uniwersyteckiego, w którym np. w III r. studiów wykazane były zajęcia z filozofii, pisze się, że dany profesor filozofii wykładał dla III r. filologii polskiej – to nieporozumienie o wiele większe. Wyjaśnieniu tych spraw poświęcony jest szkic.)

